Meserschmitt Bf110 G-2/R3 Revell 1:48

Model Meserschmitta Bf110 G-2/R3 kupiłem przy okazji polowania na inny samolot – TBF / TBM 1 Avenger Italeri.  Mesiek jest w skali 1:48 i takiej właśnie chciałem spróbować. Model Revella wydany został w 2003 roku ale jest to wznowienie wcześniejszych opracowań. Bf110 to dwumiejscowy ciężki samolot myśliwski i jednocześnie w tej skali sporych rozmiarów model.

 

Meserschmitt-Bf110 G-2/R3 – GALERIA KOŃCOWA

 

Na warsztat trafił ten egzemplarz – Meserschmitt Bf110 G-2/R3 z Revell | skala 1:48


Standardowo pracę rozpocząłem od umycia ramek i największych elementów w płynie do naczyń. Zawsze wycinam sobie po zakupie modelu kadłub, skrzydła, największe elementy i składam na sucho aby poznać rozmiary, wymiary, zamiary (: Później pierwsze przymiarki, pierwsze pasowania, szlifowanie, itd.

Następnym etapem budowy modelu jest kokpit. Lubię i jednocześnie nie lubię – dlatego że lubię grzebać w detalach (pędzelek rozmiar 000, wykałaczka, blaszki, wash) ale nie mogę jednocześnie doczekać się poskładania całej bryły i już malowania (po wcześniejszym podkładowaniu). Na tym etapie idą w ruch pierwsze psiknięcia aerografem – szczególnie wew. ścianki kokpitu, komory podwozia, luków.

 

KABINA | KOKPIT | KOMORA GONDOLI SILNIKOWEJ

 

Kolejna część budowy to zamykanie kadłuba (kokpitu) i żmudne przymiarki. Jak się już uda całość poskładać i spasować ze sobą to niestety zaczyna się dalsza walka. Mam podobnie jak z remontami – szpachlowanie i szlifowanie to dla mnie zmora. Mimo, że nie przepadam ta część prac musi być solidnie wykonana. Wciąż mam z tym największe trudności. Każdy najmniejszy ubytek wyjdzie przy kładzeniu na model podkładu.

Malowanie – po dobrnięciu do tego etapu zaczyna się zabawa. Model nabiera kształtów, kolorów i wstępnego (poprawnego) wyglądu. Zazwyczaj przez jakiś czas – zanim go nie pobrudzimy – prezentuje się jak „nowo-wyjechany” z fabryki (: Proces malowania poprzedza położenie dobrego podkładu, który stanowi dobrą bazę dla kolejnych warstw specyfików – głownie farby. Potem wlatuje kolor bazowy. Po wyschnięciu maskowanie (to także bywa wymagające) i dalsze części kamuflażu docelowego.

Następnie lakier połysk – kalki – znów lakier połysk i wash (wyciąganie głębi w detalach). Końcowym etapem jest tzw. „brudzing” czyli weathering czyli nanoszenie śladów eksploatacji. Tutaj zaczynamy się bawić w jak najlepsze odtworzenie konkretnej maszyny, z danego regionu działania i z konkretnej scenerii. Ta część budowy modeli jest dla mnie wciąż świętym Graalem – ale z każdym kolejnym projektem widzę postępy.

 

Meserschmitt-Bf110 – PRESHADING | KOLOR BAZOWY

 

Meserschmitt-Bf110 – MALOWANIE | KAMUFLAŻ